<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Synergicznie</title>
	<atom:link href="http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog</link>
	<description>Kuluarowe gadki</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 May 2012 23:06:27 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>konsulting regionalny</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/05/07/konsulting-regionalny/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/05/07/konsulting-regionalny/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 May 2012 23:06:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=245</guid>
		<description><![CDATA[Doradzanie było moim pomysłem na życie, od pierwszego momentu, kiedy na studiach zacząłem się zastanawiać nad własną przyszłością zawodową. Nie ze względu na pięknie skrojone garnitury konsultantów rodem z McKinsey czy Deloitte, ich zmechanizowaną pewność siebie i nieodłączne atrybut w postaci laptopa (mówimy o połowie lat 90-tych). To oczywiście wszystko miało swój efekt, ale najbardziej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Doradzanie było moim pomysłem na życie, od pierwszego momentu, kiedy na studiach zacząłem się zastanawiać nad własną przyszłością zawodową. Nie ze względu na pięknie skrojone garnitury konsultantów rodem z McKinsey czy Deloitte, ich zmechanizowaną pewność siebie i nieodłączne atrybut w postaci laptopa (mówimy o połowie lat 90-tych). To oczywiście wszystko miało swój efekt, ale najbardziej ekscytowała mnie możliwość poprawienia czegoś. Zaproponowania mądrej zmiany, po której nastąpią widoczne efekty. Oczywiście to wszystko można robić pracując tylko dla jednej instytucji, więc drugim ważnym czynnikiem była na pewno wielka różnorodność branż, ludzi i kwestii do rozwiązania.  Rozpoczynając pracę jako doradca w roku 2007, po blisko 10 latach terminowania w różnych środowiskach, miałem dodatkowe przekonanie, że wielu firm w regionie nie stać na tego typu usługi oferowane przez podmioty warszawskie. A przecież na każdym etapie rozwoju przedsiębiorstwa wiedza z zewnątrz jest potrzebna. Było to jednak wyjątkowo błędne założenie. Okazuje się, że rodzimy biznes sięga po takową pomoc w momencie krytycznym. Coś jak poszukiwanie znachora, gdy zawiodą wszystkie konwencjonalne sposoby leczenia. Bardzo niekomfortowa sytuacja. Co więcej, oczekiwania są absurdalne. Najlepiej gdyby konsultant, nie zagłębiając się za bardzo w prawdziwy obraz firmy, znalazł  błyskawiczne rozwiązanie i jeszcze szybciej pomógł je wdrożyć. Oczywiście bezkosztowo, bo wiadomo jaka jest sytuacja. Tak niestety to tylko w Erze, jak głosi reklama. A kto jest winny w przypadku porażki? Chyba nie muszę tego artykułować. Tyle tylko, że ta porażka nastąpiła zanim konsultant się pojawił. Błędne koło. Jestem jednak z natury optymistą, więc spokojnie czekam na moment, w którym prócz roli kozła ofiarnego, będzie również można zagrać postać bohatera.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/05/07/konsulting-regionalny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>potrzeba autentyczności</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/04/02/potrzeba-autentycznosci/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/04/02/potrzeba-autentycznosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Apr 2012 07:30:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=241</guid>
		<description><![CDATA[Żyjemy w przerysowanym świecie komunikacji, w którym jesteśmy nieustannie bombardowani zachętami pełnymi dżemu i lukru. Nie chodzi tylko o sferę konsumpcji i produkty, które mają sprawić, że będziemy silniejsi, ładniejsi i bogatsi. Pudrują wszyscy. Bez wyjątku. Ostatnio mój znajomy dał sygnał, że oto właśnie zmienił samochód. Teraz jest to nowe Audi A6 z prawie wszystkimi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Żyjemy w przerysowanym świecie komunikacji, w którym jesteśmy nieustannie bombardowani zachętami pełnymi dżemu i lukru. Nie chodzi tylko o sferę konsumpcji i produkty, które mają sprawić, że będziemy silniejsi, ładniejsi i bogatsi. Pudrują wszyscy. Bez wyjątku. Ostatnio mój znajomy dał sygnał, że oto właśnie zmienił samochód. Teraz jest to nowe Audi A6 z prawie wszystkimi gadżetami. Jak się okazało, nie nowe, a używane, nie A6, tylko A4 i gadżetów tak standardowo. Czy mam do niego żal? Absolutnie nie! Wiadomo pudruje. Podobnie jak cała klasa polityczna, która jest chyba największym odbiorcą cukru na świecie. Nie ma przy tym znaczenia czy mowa o koalicji czy opozycji. Oponenci obecnej władzy grzmią, że w expose Premiera nawet słowa nie było o podwyższeniu wieku emerytalnego. Ale nie było też, że ta sfera nie zostanie dotknięta. Ot, delikatny retusz pod wyznaczone cele. Gdyby była wolna chwila na przemyślenie, każdy łatwo mógłby się zorientować, że to proces nieuchronny, bo, jako społeczeństwo, się starzejemy i za chwilę nie byłoby komu wyrabiać na świadczenia emerytalne. Z drugiej strony mamy coraz bogatszą w &#8222;fakty&#8221; opowieść o wybuchu na pokładzie samolotu. I znowu, jakby dane nam było trochę więcej czasu na namysł, to można wywnioskować, że zamach to idea absurdalna, bo nikt nie miałby w tym specjalnego interesu. Pudrowanie wchodzi w krew, a tempo jakie przyjął świat tylko temu sprzyja. Zresztą strach działać inaczej. Jak się weszło między wrony itd. A jednak pojawia się tęsknota za autentycznością. Za przekazem wolnym od ubarwień. Doceniamy marki, które potrafią powiedzieć o sobie, że trochę im brakuje do optymalnej postaci (słynna kampania AVIS &#8211; &#8222;Jesteśmy tylko nr 2, dlatego staramy się bardziej&#8221;. Szanujemy też ludzi, którzy zdecydują się otwarcie mówić o swoich ułomnościach. Może ktoś pamięta konferencję prasową Magica Johnsona z listopada 1991, kiedy to koszykarz przyznał się do zarażenia wirusem HIV i kontaktów seksualnych z ponad tysiącem kobiet? Nikt się nie odwrócił od słynnego gracza Los Angeles Lakers. Wręcz odwrotnie. Właśnie dzięki temu wystąpieniu nastąpiła nowa era w podejściu do tej choroby i ludzi nią dotkniętych. Czy ktoś może sobie wyobrazić, że jakiekolwiek miasto, w swoim przekazie , mówi mniej więcej tak: &#8222;nasz potencjał akademicki jest duży ale obecny produkt w tym zakresie ledwie przeciętny&#8221;? Również żaden prezydent czy burmistrz nie przyzna otwarcie, że nie jest ekspertem w jakieś dziedzinie związanej z funkcjonowaniem jednostki terytorialnej. A może warto spróbować? Po pierwsze zaoszczędzimy na pudrze, po drugiej zaś staniemy się bliżsi odbiorcom i bardziej wiarygodni. Nikt przecież podświadomie nie wierzy w omnibusów. Autentyczność jest dobrem tak rzadkim jak złoto. W sam raz na mądrą inwestycję.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/04/02/potrzeba-autentycznosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lider potrzebny od zaraz</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/03/07/lider-potrzebny-od-zaraz/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/03/07/lider-potrzebny-od-zaraz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Mar 2012 07:53:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=236</guid>
		<description><![CDATA[Tak ostatnio policzyłem, że ilość odwiedzony i poznanych od środka przeze mnie samorządów przekroczyła magiczną liczbę 100. Dużo to i mało. Gdyby spojrzeć na ich ogólną liczbę, czyli 2479 to szału nie ma. Raptem 4% ogółu. Ale niech ktoś spróbuje powielić mój wyczyn. Nie taka prosta sprawa, bo przecież nie chodzi o to, aby przejechać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Tak ostatnio policzyłem, że ilość odwiedzony i poznanych od środka przeze mnie samorządów przekroczyła magiczną liczbę 100. Dużo to i mało. Gdyby spojrzeć na ich ogólną liczbę, czyli 2479 to szału nie ma. Raptem 4% ogółu. Ale niech ktoś spróbuje powielić mój wyczyn. Nie taka prosta sprawa, bo przecież nie chodzi o to, aby przejechać przez daną gminę (tak licząc to mam ich na koncie pewnie z 1500), ale żeby ją poznać, zrozumieć i ocenić. Inaczej nie mógłbym nic doradzić. Faktem jest, że specyfika mojego konsultingu pcha raczej w stronę jednostek większych, głównie miejskich, co jednak przekłada się na większą wiedzę o organizmach skomplikowanych, niejednorodnych. Dokładnie to chciałem napisać. Miasta to żywe, nieustannie zmieniające się byty, na które dodatkowo wywierana jest coraz większa presja konkurencyjna. Żarty się skończyły. Walka idzie na całego. O inwestorów, turystów, studentów. Na wschodzie kraju dochodzą jeszcze mieszkańcy, bo obserwujemy smutne zjawisko migracji w kierunku starej Unii i trzeba bronić swojego stanu posiadania. Bardzo trudna sprawa. Nie każdy ma tyle wiedzy, umiejętności i samozaparcia by skutecznie odnaleźć się w takim otoczeniu. Z tych moich wizyt urodziła się jedna, bardzo ważna konkluzja. Tam gdzie jest dobrze i są perspektywy, z pewnością na stanowisku prezydenta, burmistrza czy wójta mamy do czynienia z prawdziwym liderem. Niby nic odkrywczego, ale jakoś chyba nie wszyscy to zauważają. I nie ma znaczenia czy rzeczony przywódca reprezentuje prawą czy lewą stronę świata polityki. Przykład Rzeszowa pokazuje, że urodzony wódz poradzi sobie nawet w skrajnie (teoretycznie) nie sprzyjającym środowisku. Kluczem jest, aby wraz z objęciem funkcji zrozumiał, że jego partią staje się społeczność lokalna, a ojczyzną dane miejsce. Lider to 50% sukcesu w każdej dziedzinie. Również jeżeli chodzi o potencjalną markę miasta. Nie musi być ekspertem w tych sprawach. Wystarczy, że zrozumie cel, dobierze odpowiednich ludzi, zmotywuje i otworzy odpowiednie drzwi. Bez zarządzającego o takich cechach nie ma mowy o jakimkolwiek sukcesie. Co więcej, gówniany szef może nawet rozwalić już istniejący kapitał. Na to też mam dowody, ale się powstrzymam od przykładów. W zasadzie diagnoza poprzedzająca proces tworzenia marki powinna obejmować ocenę władz. Jeżeli traktują ten proces w ujęciu zabawy promocyjnej, albo nie daj Boże jako narzędzie autopromocji, należy sobie dać spokój. Porażka gwarantowana. Ostatnia, ogólnopolska wojna o premię dla menadżera Stadionu Narodowego była wyjątkowo absurdalna. Zawodowcy są bezcenni. W samorządach również. Skoro nie pozwala ustawa, zrobiłbym comiesięczną, lokalną zrzutę na takiego faceta. Byle tylko się pojawił. Bo największy kłopot jest taki, że to dobro wyjątkowo rzadkie. Mało kto to rozumie.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/03/07/lider-potrzebny-od-zaraz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>5 grzechów głównych marketingu miejsc</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/02/12/5-grzechow-glownych-marketingu-miejsc/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/02/12/5-grzechow-glownych-marketingu-miejsc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 09:49:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=233</guid>
		<description><![CDATA[Tak to chyba jest, że wraz ze wzrostem doświadczeń w pracy z daną branżą lub procesem, pojawia się coraz większa fala krytycyzmu wobec samego siebie, ale również wobec kolejnych przypadków z jakimi styka się konsultant. Pojawiają się wątpliwości, czy warto wspomagać projekt, który, co widać na pierwszy rzut oka, jest skazany na porażkę lub czy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Tak to chyba jest, że wraz ze wzrostem doświadczeń w pracy z daną branżą lub procesem, pojawia się coraz większa fala krytycyzmu wobec samego siebie, ale również wobec kolejnych przypadków z jakimi styka się konsultant. Pojawiają się wątpliwości, czy warto wspomagać projekt, który, co widać na pierwszy rzut oka, jest skazany na porażkę lub czy należy przymykać oczy na ewidentne głupoty, jakie serwuje sobie klient. Pieniądze nie śmierdzą. Ale mogą uwierać w kieszeni i dręczyć sumienie. Zastanawiam się nad tym coraz częściej. Marketing miejsc w Polsce to bardzo nowa dziedzina. Jako moda wśród samorządów zagościła na dobre dzięki środkom unijnym, które wymusiły określone działania. Można więc powiedzieć, że nie ma nawet dekady. W moim przekonaniu, jako filozofia zarządzania jednostka terytorialną, nie narodziła się jeszcze wcale! A nieliczne przypadki takiego, nieprzypadkowego myślenia, potwierdzają jedynie regułę. Osobiście temat ten odkryłem w 2002 roku, szukając pomysłu na doktorat. Mogę więc śmiało powiedzieć, że jestem dłużej w tej branży, niż ona sama w ogóle istnieje. Widziałem sporo, uczestniczyłem w kilkudziesięciu projektach. Nie ze wszystkiego jestem zadowolony. O pewnych zadaniach wolałbym zapomnieć, ale też jest kilka, z których jestem bardzo dumny. Ponieważ mija okrągłe 10 lat mojego zaangażowania w marketing i branding miejsc, przygotowałem listę największych grzechów, z jakimi spotkałem się do tej pory. Zestawienie jest wprawdzie subiektywne, ale zaręczam, że je wziąć pod uwagę. Mogą być z tego jedynie korzyści.</p>
<p><strong>Grzech nr 1 &#8222;do jednego worka&#8221;</strong> &#8211; marketing to sztuka bycia liderem w kategorii. Jeżeli w kategorii, w której jesteśmy, nie mamy szansy na silną pozycję, należy poszukać innej. Lub stworzyć swoją własną. Tymczasem miasta i regiony uwielbiają kisić się w tym samym obszarze, wydając pieniądze na pokazanie, że są jednymi z wielu</p>
<p><strong>Grzech nr 2 &#8222;korekta polityczna&#8221;</strong> &#8211; marketing i polityka to fatalne połączenie. Głównie wtedy, gdy polityka jest korektorem działań marketingowych. Co byśmy powiedzieli  na przypadek, że powiedzmy zarząd Sony Corporation kształtuje budżet marki bezpośrednio pod kątem ich własnego wyboru na kolejną kadencję?</p>
<p><strong>Grzech nr 3 &#8222;promocja promocyjna&#8221;</strong> &#8211; ten grzech można by też określić jako &#8222;filmik i folderek&#8221;. Działania promocyjne prowadzone bez myśli przewodniej i przy ciągłym kopiowaniu rozwiązań sąsiadów to cecha generyczna polskiego marketingu miejsc.</p>
<p><strong>Grzech nr 4 &#8222;jesteśmy dla wszystkich&#8221;</strong> &#8211; przypadek notoryczny. To że miasto działa w skomplikowanym i rozbudowanym systemie powiązań z ogromną grupą interesariuszy, nie oznacza, że ofertę należy kształtować z równym natężeniem do każdej z nich. Marketing to sztuka wyboru i koncentracji na zasobach i odbiorcach, których kombinacja przyniesie największy i najszybszy zwrot.</p>
<p><strong>Grzech nr 5 &#8222;marka w 3 miesiące&#8221;</strong> &#8211; budowanie marki miejsca to proces wieloletni. Bliżej mu do dekady lub nawet dwóch. Próba przyspieszania tego procesu prowadzi do zasypywania odbiorców milionem różnych komunikatów, co wprowadza jeszcze większy chaos. Idea marki to rzecz święta i nie związana jedynie z komunikacją. Żeby stała się ważna i wiarygodna dla użytkowników trzeba cierpliwości i konsekwencji.</p>
<p>Może powinienem przygotować zupełnie inny ranking (znalazłoby się pewnie kilka takich &#8222;piątek&#8221;)? A może po prostu ta propozycja jest tylko dla mnie, żebym pamiętał jakich projektów unikać? Coś w tym chyba jednak jest.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/02/12/5-grzechow-glownych-marketingu-miejsc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sztuka uwodzenia</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/01/09/sztuka-uwodzenia/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/01/09/sztuka-uwodzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 00:50:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=228</guid>
		<description><![CDATA[Mocne postanowienie noworoczne &#8211; mniej polityki. Nie znaczy to, że zupełnie zarzucę ten temat, bo za bardzo go lubię. Będę się starał jednak ograniczać, chyba, że (oby nie) wydarzenia nie pozwolą. Moim pierwotnym założeniem było prowadzenie bloga merytorycznego, poświęconego zagadnieniu marki i ogólnie biznesowi w wydaniu regionalnym. Mam przekonanie, że te tematy są równie ważne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Mocne postanowienie noworoczne &#8211; mniej polityki. Nie znaczy to, że zupełnie zarzucę ten temat, bo za bardzo go lubię. Będę się starał jednak ograniczać, chyba, że (oby nie) wydarzenia nie pozwolą. Moim pierwotnym założeniem było prowadzenie bloga merytorycznego, poświęconego zagadnieniu marki i ogólnie biznesowi w wydaniu regionalnym. Mam przekonanie, że te tematy są równie ważne jak sprawy społeczno-polityczne. Z punktu widzenia przyszłości naszej Lubelszczyzny i jej pozycji w Unii Europejskiej może nawet istotniejsze. Wracam więc do źródła.</p>
<p>Marka to sztuka uwodzenia umysłu. Sztuka, który umysł wybrać i jak go podejść. Nieprawdą jest, że są ludzie wolni od wpływu marek. Każdy po prostu ma inny zestaw. Każdy z nas ma też swój indywidualny kod reagowania i kategorie produktów, na których mu zależy. Wielokrotnie słyszałem wypowiedzi typu &#8211; &#8222;Jestem zbyt inteligentny, żeby dać się kupić głupkowatym reklamom&#8221;. Prawdopodobnie to prawda. Dlatego umysły tych, którzy są czujni są atakowane subtelnie, zgodnie z poziomem jaki prezentują. Jeżeli odrzucają tradycyjną reklamę telewizyjną, może skuszą się na komunikat w Internecie. Jeżeli nie, zostaje choćby PR, gdzie zalety produktu/marki są prezentowane przez wiarygodny tytuł prasowy w jego części redakcyjnej lub miękko przemycone w wywiadzie ze znaną osobą, która znajduje się w kręgu autorytetów tegoż umysłu. Wspaniały przykład takiego działania możemy zaobserwować w miksie promocyjnym marki Apple. To ona, chyba najlepiej, potrafi zawładnąć mózgami tych &#8222;super przebiegłych&#8221;. To nie tylko nieodżałowany Steve Jobs jako charyzmatyczny lider innowacji, ale cała machina sprytnych działań zniewala tych, którzy wyśmiewają się z użytkowników mniej lub bardziej prestiżowych marek. Każdy ma swój zestaw. Jednym wystarcza obrazek wesołej rodziny na spacerze w lesie, aby sięgnąć po markę Saga, inni potrzebują artykułu w Focus lub National Geographic opowiadającego o niezwykłym procesie zbierania liści herbacianych. Tylko wtedy skuszą się i sięgną do portfeli. Czy naprawdę wierzymy, że media zupełnie przypadkowo dowiedziały się, że oto najnowszy, skrzętnie skrywany model nowego iphone&#8217;a został skradziony z samochodu nieostrożnego inżyniera? Nie ma się co wstydzić. To wielka lekcja, którą warto sobie przyswoić.</p>
<p>Należy jednak uczciwie powiedzieć, że doskonalenie produktu, jego funkcjonalności i użyteczności nie są bez znaczenia. Trzeba w końcu mieć z czego &#8222;odpalić&#8221;. Można powiedzieć, że to warunek konieczny końcowego sukcesu. Ot, nasz kochany region. Piękny ale mocno osadzony w tradycji i słabo uprzemysłowiony. Tak też jesteśmy postrzegani. Zamiast uciekać od tej słabości, lepiej ją pokochać i zamienić w unikalny atut. Cała Polska łatwo uwierzy, że z takie miejsce produkuje zdrową, smaczną i przede wszystkim wytwarzaną tradycyjnymi metodami żywność. Co więcej, moda na takie produkty ma przed są wspaniałą przyszłość. Wystarczy więc skoncentrować wysiłki na tym obszarze, a potem zacząć&#8230;.uwodzić. Jednych wprost, innych bardziej wyszukanymi metodami. Każdy jest w zasięgu.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/01/09/sztuka-uwodzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>miasto schizofrenii</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/26/miasto-schizofrenii/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/26/miasto-schizofrenii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Dec 2011 15:29:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=222</guid>
		<description><![CDATA[Przełom roku to zazwyczaj czas życzeń ale i czas podsumowań. Świąteczny czas sprzyja refleksjom, więc korzystając z okazji spróbowałem przypomnieć sobie najciekawsze zdarzenia, jakie miały miejsce w naszym mieście. Od razu uprzedzam, że moje myślenie ma charakter subiektywny i pewnie wielu może mieć zupełnie inny zestaw osobliwości. W końcu , jako Polacy, znani jesteśmy z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Przełom roku to zazwyczaj czas życzeń ale i czas podsumowań. Świąteczny czas sprzyja refleksjom, więc korzystając z okazji spróbowałem przypomnieć sobie najciekawsze zdarzenia, jakie miały miejsce w naszym mieście. Od razu uprzedzam, że moje myślenie ma charakter subiektywny i pewnie wielu może mieć zupełnie inny zestaw osobliwości. W końcu , jako Polacy, znani jesteśmy z tego, że na dany temat jest więcej opinii niż uczestników dyskusji.</p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc sprawy mają się nieźle. Lotnisko tuż tuż, obwodnica ruszyła z kopyta, Lidlów i Biedronek jest więcej niż wszystkich innych sklepów razem wziętych, a budżet na rok 2012 przeszedł bez szemrania. Pierwszy raz w historii! W mieście, które chce uchodzić za poważne, pod uwagę nie może jednak brany być jedynie rozwój infrastruktury. Miasto to ludzie. Relacje między nimi, wartości jakie wyznają, przekonania i postawy. To człowiek decyduje o tym, czy miejsce tętni życiem, czy też wydaje się martwe. On również jest źródłem stereotypów jakie głęboką zapadają w umysły patrzących z zewnątrz. Co więcej, tę sferę znacznie trudniej zmienić niż fizyczną postać miasta. A co przyniósł nam mijający rok? Moje spostrzeżenia krążą wokół dziwaczności zachowań, trudnościach w komunikacji interpersonalnej, a nawet drobnych urojeń. Konkluzja jest w miarę prosta. W erze Wikipedii nie trzeba być ekspertem, aby spróbować wstępnej diagnozy. Wszystkie drogi prowadzą do schizofrenii.</p>
<p>Wcale nie muszę analizować całego roku, aby dowieść tej tezy. Oto mamy radną, która chcąc zemścić się za wlepiony (najzupełniej słusznie) mandat, próbuje zrujnować zawodowe życie  miejskiego strażnika. Co więcej, gdyby nie jego twarda postawa, prawie by się jej udało. Jak dodamy do tego, że wspomniana radna reprezentuje partię, która sprawiedliwość ma w nazwie, a wcześniej reprezentowała klub o zgoła odmiennych poglądach, to nikt mi nie wmówi, że mamy do czynienia z normalną sytuacją. A pani ta w dalszym ciągu funkcjonuje w środowisku i jeszcze ktoś podaje jej rękę! Dalej mamy inną przedstawicielkę tej samej &#8222;grupy zawodowej&#8221;, która staje na czele krucjaty przeciwko nowej inwestycji handlowej, chcąc chronić swój własny biznes. Mało? Owa radna reprezentuje ugrupowanie, któremu (a konkretnie poprzedniemu prezydentowi wywodzącemu się z tej ekipy) jeszcze niedawno zarzucała zabijanie lubelskiego handlu. Jaja. Jeszcze jedna kwestia, żeby skończyć dowodzenie w oparciu o politykę lokalną. Zdarza się, choć nie jest to sytuacja komfortowa, że prezydent ma przeciwko sobie pewną część rady miasta. Ale przecież nie tę, która wywodzi się z tej samej partii co on sam! Nie znam drugiego takiego przypadku, więc uznaję, że w tej materii jesteśmy liderem. Może nawet światowym. Tło konfliktu &#8211; brak działania, w tym zatrudniania nowych pracowników, zgodnego z oczekiwaniami wspólnej platformy. Kuriozum, tym większe, że wszyscy deklarują, że dobro Lublina jest najważniejsze.</p>
<p>Ale nie tylko na powyższym polu  widoczna jest schizofrenia. Ogólnie rzecz biorąc, Lublinianie to zawodowcy w kwestii wiedzy o mieście, kraju i świecie, ludziach i zachodzących procesach społeczno-gospodarczych. Każdy ma swoje zdanie i doskonale zna najgłębiej skrywane kulisy. Wystarczyć zapytać na ulicy. Ciekawe tylko skąd to wiemy, skoro mamy jeden z najniższych współczynników czytelnictwa w Polsce. Nie czytamy a wiemy. Perpetuum mobile. Wiedza zresztą to u nas słowo-klucz. Można się zgodzić ze stwierdzeniem, że jesteśmy miastem akademickim, ale dlaczego od razu miastem wiedzy. Stąd już tylko krok do naukowego centrum wszechświata. Szkoda tylko, że nasze uczelnie we wszystkich rankingach okupują pozycje podobne do tej, jaką piłkarska reprezentacja Polski zajmuje w klasyfikacji FIFA. Czy mamy jakąś nieprzeciętną liczbę noblistów lub wynalazków na koncie? Raczej poniżej przeciętnej. Wybitnych studentów? Kto żyw i ma trochę sprawniejszą łepetynę zwiewa do Warszawy, Poznania albo Wrocławia. Jak to mówią fani motoryzacji &#8211; nie ma czym odjechać. Czyste urojenia. Z takich naukowych rzeczy to mamy jedynie dziwaczną kłótnię pomiędzy władzą centralną a wydziałową jednej z uczelni i pewnego archeologa, który lubi publicznie przeinaczać fakty uwiarygadniając to tytułem naukowym.</p>
<p>W związku z tym, życzę nam wszystkim, aby rok 2012, przyniósł przełom nie tylko logistyczny ale również mentalny. Wtedy sukcesy urodzą się same, bo mam wiarę, że nas na nie stać.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/26/miasto-schizofrenii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czas życzeń</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/10/czas-zyczen/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/10/czas-zyczen/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 20:49:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=219</guid>
		<description><![CDATA[Jak zawsze w okresie Świąt Bożego Narodzenia zewsząd słychać życzenia. Ich ilość i jakość bywa różna. Od tych najbardziej pospolitych, traktujących o zdrowiu i pomyślności, aż po te wyrafinowane dotykające wyższych wartości i celów. Można je też podzielić na szczere i te załgane. Tak czy siak miły to czas. Problem w tym, że to całe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Jak zawsze w okresie Świąt Bożego Narodzenia zewsząd słychać życzenia. Ich ilość i jakość bywa różna. Od tych najbardziej pospolitych, traktujących o zdrowiu i pomyślności, aż po te wyrafinowane dotykające wyższych wartości i celów. Można je też podzielić na szczere i te załgane. Tak czy siak miły to czas. Problem w tym, że to całe naręcze życzeń rzadko się spełnia. Jeżeli już, można liczyć, że jedno, góra dwa staną się rzeczywistością. Dlatego lepiej, a może skuteczniej jest obdarowywać każdego jednym, za to solidnym życzeniem, które ma szansę się spełnić. Oto mój festiwal.</p>
<p>Europejczykom, aby nie poddali się kryzysowi i utrzymali to, co tak mozolnie było budowane przez pokolenia.</p>
<p>Moim rodakom, aby zdusili swoje narodowe przywary i potrafili zjednoczyć się wokół najważniejszych spraw.</p>
<p>Władzy centralnej, aby uwierzyła, że trudne reformy też mogą zostać docenione przez społeczeństwo.</p>
<p>Lubelakom, aby docenili swoje atuty i chwalili się nimi przy każdej okazji.</p>
<p>Radnym miasta Lublin, aby zrozumieli swoją rolę wobec mieszkańców.</p>
<p>Moim pracownikom, aby znajdowali codzienną radość w zadaniach, jakie przed nimi stoją.</p>
<p>Mojej rodzinie, aby zachowała pokłady cierpliwości względem mojego czasu pracy.</p>
<p>Sobie samemu większego samozaparcia w eliminacji słabych stron.</p>
<p>Wszystkim nam dużo zdrowia i pomyślności.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/10/czas-zyczen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bez fajerwerków ani rusz</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/03/bez-fajerwerkow-ani-rusz/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/03/bez-fajerwerkow-ani-rusz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 23:44:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=213</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby zapytać przeciętnego Lubelaka czy interesuje go, co będzie się działo z regionem w przyszłości, większość pewnie odpowie, że tak. Oczywiście, że tak. A co na tak postawione pytanie powinni odpowiedzieć przedstawiciele sfery samorządowej i biznesu? Po trzykroć tak! Przecież należą do tych, którzy albo za ten rozwój są odpowiedzialni, albo ma ona wpływ na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Gdyby zapytać przeciętnego Lubelaka czy interesuje go, co będzie się działo z regionem w przyszłości, większość pewnie odpowie, że tak. Oczywiście, że tak. A co na tak postawione pytanie powinni odpowiedzieć przedstawiciele sfery samorządowej i biznesu? Po trzykroć tak! Przecież należą do tych, którzy albo za ten rozwój są odpowiedzialni, albo ma ona wpływ na ich funkcjonowanie. Czy można mieć w ogóle wątpliwości, że ten temat jest istotny? Wygląda na to, że coś w tym jednak jest. No, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wczorajsza konferencja poświęcona marce jako narzędziu rozwoju regionu zgromadziła niewiele ponad 1/3 zaproszonych gości. Nieprzypadkowych wszakże, a właśnie tych najbardziej zainteresowanych. Przynajmniej teoretycznie. Program Marka Lubelskie i związany z nią plan budowania efektu pochodzenia produktów spożywczych to być może większa szansa dla Lubelszczyzny aniżeli popularny i medialny gaz łupkowy. Tym bardziej, że nie wiadomo gdzie i ile tego bogactwa gazowego naprawdę jest. A tu sprawa jest prosta. Zaczęliśmy mówić o naszym regionie, że pozwala smakować życie. Bardzo wartościowe i silne pozycjonowanie. Jesteśmy postrzegani jako rolniczy, słabo uprzemysłowiony obszar. Niby słabo, ale w kontekście zdrowego i smacznego jedzenia genialnie. Wszystkie atuty w rękach, choć konkurencja na Podkarpaciu i Podlasiu nie śpi. Wystarczy spójne i konsekwentne działanie. Wsparcie i kontrola przetwórstwa i silna komunikacja na zewnątrz. Za pięć, może siedem lat możemy usłyszeć, że jesteśmy spiżarnią Polski, a może i Europy. Tylko głupek nie ma świadomości jaka to perspektywa. Kraina mlekiem i miodem płynąca. Skóra, fura, komóra i Bahama. Nie tylko dla branży spożywczej. To wielka szansa na rozwój wielu produktów i usług. Przy zamkniętej granicy z Ukrainą możemy utrzymywać ten status przez długie lata. To dlaczego, do cholery, nie potrafimy tego docenić? Dlaczego nie potrafimy włączyć się w ten proces i zrobić potężnego krok do przodu. Błąd tkwi pewnie w samej formule wydarzenia. Merytoryczne, obszerne prezentacje, panel dyskusyjny i prezentacje dotychczasowych działań promocyjnych (zresztą nagradzanych przy każdej okazji) to prawdopodobnie złe podejście. Może należałoby zachęcać tak &#8211; &#8222;koncert Dody, kurczak z frytkami do oporu i piękne hostessy. A przy okazji jakaś Marka Lubelskie, ale bardzo krótko&#8221;. Strach pomyśleć, że to jedyna droga do wzbudzenia zainteresowania. Bo czy w takim przypadku zasługujemy na potencjalny sukces?</p>
<p>Jakoś przy tej okazji przychodzi mi na myśl powiedzenie o biednym, bo głupim itd.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
<p>P.S.</p>
<p>Gratuluję wszystkim zwycięzcom konkursu &#8222;Kryształowa Elka&#8221;. Miło, gdy przedstawiciele regionu coraz częściej i lepiej mówią o swoich walorach na zewnątrz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/03/bez-fajerwerkow-ani-rusz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barca kontra Real</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/10/23/barca-kontra-real/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/10/23/barca-kontra-real/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Oct 2011 18:27:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Moi znajomi wiedzieliby doskonale, z jakim trudem przyszło mi dobrać tytuł i wstęp do tego komentarza. Nie lubię FC Barcelona i to bardzo. Albo inaczej &#8211; lubię ją tylko od czasu do czasu. Na przykład wtedy, gdy sromotnie przegrała w 1994 roku finał Ligi Mistrzów z moim ukochanym Milanem. W zasadzie mogłem wybrać inne zestawienie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Moi znajomi wiedzieliby doskonale, z jakim trudem przyszło mi dobrać tytuł i wstęp do tego komentarza. Nie lubię FC Barcelona i to bardzo. Albo inaczej &#8211; lubię ją tylko od czasu do czasu. Na przykład wtedy, gdy sromotnie przegrała w 1994 roku finał Ligi Mistrzów z moim ukochanym Milanem. W zasadzie mogłem wybrać inne zestawienie. Może nawet lepszym przykładem byłaby para Manchester United versus FC Chelsea, choć wydarzenia mijającego weekendu byłyby niezłym argumentem przeciw tezie, którą chce zaprezentować.  Od biedy można by też wziąć przypadek Macieja Skorży w Legii, tyle że w tym konkretnym przypadku w grę wchodziły raczej względy finansowe. Nie ma to większego znaczenia. Trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Gra klubu z Katalonii to poziom nieosiągalny dla żadnej innej ekipy. Przyjemnie jest patrzeć na takie widowisko, nawet jeśli jedna drużyna ma tak przygniatającą przewagę.  Piszę to z niemałą zazdrością, bo jakoś ciężko sobie wyobrazić, żeby ktoś złamał tę hegemonię. Raczej na pewno nie będzie to mój Milan. Dlaczego Barca dystansuje Real? Messi to ważny argument, ale piłka nożna to gra zespołowa i jeden zawodnik, nawet najwybitniejszy nic by nie wskórał. Zresztą w madryckim zespole też roi się od gwiazd. Siłą jest konsekwencja i system. Żeby wymieniać tysiące celnych podań i wjeżdżać z piłką do bramki potrzeba dać komuś czas, żeby mógł to poukładać i przećwiczyć. Florentino Perezowi, prezesowi Realu zdecydowanie brakowało do tej pory cierpliwości. Zresztą nie tylko jemu. Takich w gorącej wodzie kąpanych jest więcej, stąd można przypuszczać, że dominacja Barcy jeszcze chwilę potrwa.</p>
<p>Bardzo podobnie jest w naszej sferze samorządowej. Jej największą wadą jest czteroletnia kadencyjność. Zakładając, że przez  pierwszy rok  trzeba się oswoić z tematem, a ostatnie 12 miesięcy to już nicnierobienie, żeby przypadkiem coś nie popsuć, zostaje niewiele czasu, aby się zapisać w historii. Nie interesuje mnie dlaczego marszałek Hetman podjął decyzję o pozostaniu w regionie. Może nie dostał intratnej propozycji, a może po prostu ktoś mu kazał. Wszystko jedno. Nie mam też żalu, że startował  i pociągnął listę PSL. Normalna taktyka wyborcza. Grunt, że jest i ma szansę się wykazać. Niczego tak Lubelszczyźnie nie potrzeba jak stabilizacji. Zresztą nie tylko na poziomie sejmiku. Wystarczy przyjrzeć się pojedynczym gminom. Tam, gdzie władza już okrzepła zazwyczaj dzieje się lepiej niż tam, gdzie są ciągłe zmiany. Jako Lubelacy jesteśmy niestety podobni do władz Realu, Chelsea i Polonii Warszawa. Cały czas narzekamy i szukamy miodu. Frukty tymczasem tkwią w cierpliwości i długim dystansie. Reguł rządzących samorządem nie zmienimy, gra się tak jak przeciwnik pozwala. Możemy jednak zmienić własne podejście i spokojnie poczekać.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/10/23/barca-kontra-real/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez kantów, bezsensu</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/11/bez-kantow-bezsensu/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/11/bez-kantow-bezsensu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Sep 2011 18:25:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=204</guid>
		<description><![CDATA[Zalało nas morze plakatów wyborczych. W sumie nic zaskakującego. Od dwudziestu lat, co jakiś czas, pojawia się to zjawisko. Przychodzi nagle i dokładnie tak samo odchodzi. Choć z tym drugim etapem można polemizować, bo jeszcze kilka tygodni temu widziałem plakaty z kampanii … samorządowej. Przy okazji toczą się dyskusje, kto ma dobre zdjęcie, a kto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Zalało nas morze plakatów wyborczych. W sumie nic zaskakującego. Od dwudziestu lat, co jakiś czas, pojawia się to zjawisko. Przychodzi nagle i dokładnie tak samo odchodzi. Choć z tym drugim etapem można polemizować, bo jeszcze kilka tygodni temu widziałem plakaty z kampanii … samorządowej. Przy okazji toczą się dyskusje, kto ma dobre zdjęcie, a kto z twarzy podobny jest zupełnie do nikogo. Normalna sprawa. Podobnie jest z hasłami wyborczymi. Takie jak „gospodarka, głupcze” przechodzą do historii marketingu politycznego. Szkoda jednak, że to nie hasło z rodzimego rynku, a stary amerykański przykład. O ogólnopolskich pomysłach nie będę pisał, bo temat jest zahaczany w co drugim programie publicystycznym. Wypowiadają się same tuzy, więc nie będę właził w tak szacowne grono. Nie ma jednak wątpliwości, że „Polska w budowie” to jedyne konkretne wskazanie, abstrahując od tego czy to prawda czy nie. Reszta, jak zwykle, kręci wokół takich określeń jak: lepiej, ponad wszystko, możemy, razem albo do przodu. Nic nowego. Ponieważ jednak Lublin wygląda jak jeden wielki słup reklamowy warto może zastanowić się czy warto aż tak oszpecać miasto. Schemat jest taki: jak największa liczba plakatów, na których mamy zdjęcie (głównie twarz z lekkim uśmiechem), numer na liście, logo partii i nieśmiertelne hasło. Co to daje? Usilne eksponowanie nazwiska to jego zwiększona rozpoznawalność, co w przypadku nieokreślonych osobowo preferencji, daje szansę, że wyborca, korzystając z pokładów percepcji, skreśli właśnie to nazwisko, które pierwsze przyjdzie mu na myśl. Na przykład dlatego, że jego mózg zarejestrował ładną buzię, nietypowe nazwisko albo miły uśmiech. Tu wszystko jest OK, choć automatycznie dostawca takiego wizerunku zakłada, że większość ludzi wzięła całkowity rozbrat z rozumem. Wszyscy też ogólnie wiedzą, że im plakat bardziej czysty, tzn. pozbawiony dodatkowych słów, tym lepiej zostaną zapamiętane elementy, wcześniej omówione. Po co jest więc hasło? Pytanie tym bardziej zasadne, że większość z nich ustępuje wielkością pozostałym elementom i jest zwyczajnie niewidoczne. Generalnie obietnica wyborcza powinna dawać wyróżnienie i ważny bodziec, aby zagłosować na tę, a nie inną osobę z wiarą, że realizacja zasygnalizowanej obietnicy przyniesie istotną zmianę dla ludzi. Czy jednak „Po pierwsze praca” brzmi wiarygodnie w ustach kandydata, który fizycznie nie miał zbyt wielkiego kontaktu z tą sferą życia? A czy „Uczciwie. Bez kantów” to dobre hasło dla zwolenników PO? Na odległość wieje ministrem Zbigniewem Z., abstrahując od tego, że samo w sobie jest… masłem maślanym. Jest też akcent sportowy w postaci byłego, całkiem niezłego piłkarza. Bardzo zgrabny plakat i do tego odpowiednio duży, co go ładnie wyróżnia. Tylko po co hasło? W tym przypadku tzw. samobój. Bo jeżeli weźmiemy na poważnie deklarację, że dzięki Panu Cezaremu Lubelszczyzna ma wejść do gry, to oznacza, że według niego do tej pory była w głębokiej rezerwie. Biorąc pod uwagę, że od dłuższego czasu zarówno województwo jak i miasto jest rządzone przez Platformę, to trochę odważne wejście. Na miejscu marszałków byłbym lekko obrażony. Wystarczy przykładów. Nie ma co w ogóle debatować, uznając, że praktycznie w 100% przypadków można było pominąć ten element prezentacji. Dlaczego wszyscy boją się obiecać coś konkretnego? Nowy szpital, drogę albo walkę o więcej środków budżetowych na lubelską kulturę? Dziwne jest też to, że niewielu wskazuje w haśle swoje mocne strony, skupiając się na pustosłowiu albo zabawie nazwiskiem.</p>
<p>Wielka szkoda. Przede wszystkim naszego, pięknego regionu.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/11/bez-kantow-bezsensu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

