<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Synergicznie</title>
	<atom:link href="http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog</link>
	<description>Kuluarowe gadki</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 Jan 2012 00:50:14 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Sztuka uwodzenia</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/01/09/sztuka-uwodzenia/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/01/09/sztuka-uwodzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Jan 2012 00:50:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=228</guid>
		<description><![CDATA[Mocne postanowienie noworoczne &#8211; mniej polityki. Nie znaczy to, że zupełnie zarzucę ten temat, bo za bardzo go lubię. Będę się starał jednak ograniczać, chyba, że (oby nie) wydarzenia nie pozwolą. Moim pierwotnym założeniem było prowadzenie bloga merytorycznego, poświęconego zagadnieniu marki i ogólnie biznesowi w wydaniu regionalnym. Mam przekonanie, że te tematy są równie ważne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Mocne postanowienie noworoczne &#8211; mniej polityki. Nie znaczy to, że zupełnie zarzucę ten temat, bo za bardzo go lubię. Będę się starał jednak ograniczać, chyba, że (oby nie) wydarzenia nie pozwolą. Moim pierwotnym założeniem było prowadzenie bloga merytorycznego, poświęconego zagadnieniu marki i ogólnie biznesowi w wydaniu regionalnym. Mam przekonanie, że te tematy są równie ważne jak sprawy społeczno-polityczne. Z punktu widzenia przyszłości naszej Lubelszczyzny i jej pozycji w Unii Europejskiej może nawet istotniejsze. Wracam więc do źródła.</p>
<p>Marka to sztuka uwodzenia umysłu. Sztuka, który umysł wybrać i jak go podejść. Nieprawdą jest, że są ludzie wolni od wpływu marek. Każdy po prostu ma inny zestaw. Każdy z nas ma też swój indywidualny kod reagowania i kategorie produktów, na których mu zależy. Wielokrotnie słyszałem wypowiedzi typu &#8211; &#8222;Jestem zbyt inteligentny, żeby dać się kupić głupkowatym reklamom&#8221;. Prawdopodobnie to prawda. Dlatego umysły tych, którzy są czujni są atakowane subtelnie, zgodnie z poziomem jaki prezentują. Jeżeli odrzucają tradycyjną reklamę telewizyjną, może skuszą się na komunikat w Internecie. Jeżeli nie, zostaje choćby PR, gdzie zalety produktu/marki są prezentowane przez wiarygodny tytuł prasowy w jego części redakcyjnej lub miękko przemycone w wywiadzie ze znaną osobą, która znajduje się w kręgu autorytetów tegoż umysłu. Wspaniały przykład takiego działania możemy zaobserwować w miksie promocyjnym marki Apple. To ona, chyba najlepiej, potrafi zawładnąć mózgami tych &#8222;super przebiegłych&#8221;. To nie tylko nieodżałowany Steve Jobs jako charyzmatyczny lider innowacji, ale cała machina sprytnych działań zniewala tych, którzy wyśmiewają się z użytkowników mniej lub bardziej prestiżowych marek. Każdy ma swój zestaw. Jednym wystarcza obrazek wesołej rodziny na spacerze w lesie, aby sięgnąć po markę Saga, inni potrzebują artykułu w Focus lub National Geographic opowiadającego o niezwykłym procesie zbierania liści herbacianych. Tylko wtedy skuszą się i sięgną do portfeli. Czy naprawdę wierzymy, że media zupełnie przypadkowo dowiedziały się, że oto najnowszy, skrzętnie skrywany model nowego iphone&#8217;a został skradziony z samochodu nieostrożnego inżyniera? Nie ma się co wstydzić. To wielka lekcja, którą warto sobie przyswoić.</p>
<p>Należy jednak uczciwie powiedzieć, że doskonalenie produktu, jego funkcjonalności i użyteczności nie są bez znaczenia. Trzeba w końcu mieć z czego &#8222;odpalić&#8221;. Można powiedzieć, że to warunek konieczny końcowego sukcesu. Ot, nasz kochany region. Piękny ale mocno osadzony w tradycji i słabo uprzemysłowiony. Tak też jesteśmy postrzegani. Zamiast uciekać od tej słabości, lepiej ją pokochać i zamienić w unikalny atut. Cała Polska łatwo uwierzy, że z takie miejsce produkuje zdrową, smaczną i przede wszystkim wytwarzaną tradycyjnymi metodami żywność. Co więcej, moda na takie produkty ma przed są wspaniałą przyszłość. Wystarczy więc skoncentrować wysiłki na tym obszarze, a potem zacząć&#8230;.uwodzić. Jednych wprost, innych bardziej wyszukanymi metodami. Każdy jest w zasięgu.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2012/01/09/sztuka-uwodzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>miasto schizofrenii</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/26/miasto-schizofrenii/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/26/miasto-schizofrenii/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Dec 2011 15:29:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=222</guid>
		<description><![CDATA[Przełom roku to zazwyczaj czas życzeń ale i czas podsumowań. Świąteczny czas sprzyja refleksjom, więc korzystając z okazji spróbowałem przypomnieć sobie najciekawsze zdarzenia, jakie miały miejsce w naszym mieście. Od razu uprzedzam, że moje myślenie ma charakter subiektywny i pewnie wielu może mieć zupełnie inny zestaw osobliwości. W końcu , jako Polacy, znani jesteśmy z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Przełom roku to zazwyczaj czas życzeń ale i czas podsumowań. Świąteczny czas sprzyja refleksjom, więc korzystając z okazji spróbowałem przypomnieć sobie najciekawsze zdarzenia, jakie miały miejsce w naszym mieście. Od razu uprzedzam, że moje myślenie ma charakter subiektywny i pewnie wielu może mieć zupełnie inny zestaw osobliwości. W końcu , jako Polacy, znani jesteśmy z tego, że na dany temat jest więcej opinii niż uczestników dyskusji.</p>
<p>Ogólnie rzecz biorąc sprawy mają się nieźle. Lotnisko tuż tuż, obwodnica ruszyła z kopyta, Lidlów i Biedronek jest więcej niż wszystkich innych sklepów razem wziętych, a budżet na rok 2012 przeszedł bez szemrania. Pierwszy raz w historii! W mieście, które chce uchodzić za poważne, pod uwagę nie może jednak brany być jedynie rozwój infrastruktury. Miasto to ludzie. Relacje między nimi, wartości jakie wyznają, przekonania i postawy. To człowiek decyduje o tym, czy miejsce tętni życiem, czy też wydaje się martwe. On również jest źródłem stereotypów jakie głęboką zapadają w umysły patrzących z zewnątrz. Co więcej, tę sferę znacznie trudniej zmienić niż fizyczną postać miasta. A co przyniósł nam mijający rok? Moje spostrzeżenia krążą wokół dziwaczności zachowań, trudnościach w komunikacji interpersonalnej, a nawet drobnych urojeń. Konkluzja jest w miarę prosta. W erze Wikipedii nie trzeba być ekspertem, aby spróbować wstępnej diagnozy. Wszystkie drogi prowadzą do schizofrenii.</p>
<p>Wcale nie muszę analizować całego roku, aby dowieść tej tezy. Oto mamy radną, która chcąc zemścić się za wlepiony (najzupełniej słusznie) mandat, próbuje zrujnować zawodowe życie  miejskiego strażnika. Co więcej, gdyby nie jego twarda postawa, prawie by się jej udało. Jak dodamy do tego, że wspomniana radna reprezentuje partię, która sprawiedliwość ma w nazwie, a wcześniej reprezentowała klub o zgoła odmiennych poglądach, to nikt mi nie wmówi, że mamy do czynienia z normalną sytuacją. A pani ta w dalszym ciągu funkcjonuje w środowisku i jeszcze ktoś podaje jej rękę! Dalej mamy inną przedstawicielkę tej samej &#8222;grupy zawodowej&#8221;, która staje na czele krucjaty przeciwko nowej inwestycji handlowej, chcąc chronić swój własny biznes. Mało? Owa radna reprezentuje ugrupowanie, któremu (a konkretnie poprzedniemu prezydentowi wywodzącemu się z tej ekipy) jeszcze niedawno zarzucała zabijanie lubelskiego handlu. Jaja. Jeszcze jedna kwestia, żeby skończyć dowodzenie w oparciu o politykę lokalną. Zdarza się, choć nie jest to sytuacja komfortowa, że prezydent ma przeciwko sobie pewną część rady miasta. Ale przecież nie tę, która wywodzi się z tej samej partii co on sam! Nie znam drugiego takiego przypadku, więc uznaję, że w tej materii jesteśmy liderem. Może nawet światowym. Tło konfliktu &#8211; brak działania, w tym zatrudniania nowych pracowników, zgodnego z oczekiwaniami wspólnej platformy. Kuriozum, tym większe, że wszyscy deklarują, że dobro Lublina jest najważniejsze.</p>
<p>Ale nie tylko na powyższym polu  widoczna jest schizofrenia. Ogólnie rzecz biorąc, Lublinianie to zawodowcy w kwestii wiedzy o mieście, kraju i świecie, ludziach i zachodzących procesach społeczno-gospodarczych. Każdy ma swoje zdanie i doskonale zna najgłębiej skrywane kulisy. Wystarczyć zapytać na ulicy. Ciekawe tylko skąd to wiemy, skoro mamy jeden z najniższych współczynników czytelnictwa w Polsce. Nie czytamy a wiemy. Perpetuum mobile. Wiedza zresztą to u nas słowo-klucz. Można się zgodzić ze stwierdzeniem, że jesteśmy miastem akademickim, ale dlaczego od razu miastem wiedzy. Stąd już tylko krok do naukowego centrum wszechświata. Szkoda tylko, że nasze uczelnie we wszystkich rankingach okupują pozycje podobne do tej, jaką piłkarska reprezentacja Polski zajmuje w klasyfikacji FIFA. Czy mamy jakąś nieprzeciętną liczbę noblistów lub wynalazków na koncie? Raczej poniżej przeciętnej. Wybitnych studentów? Kto żyw i ma trochę sprawniejszą łepetynę zwiewa do Warszawy, Poznania albo Wrocławia. Jak to mówią fani motoryzacji &#8211; nie ma czym odjechać. Czyste urojenia. Z takich naukowych rzeczy to mamy jedynie dziwaczną kłótnię pomiędzy władzą centralną a wydziałową jednej z uczelni i pewnego archeologa, który lubi publicznie przeinaczać fakty uwiarygadniając to tytułem naukowym.</p>
<p>W związku z tym, życzę nam wszystkim, aby rok 2012, przyniósł przełom nie tylko logistyczny ale również mentalny. Wtedy sukcesy urodzą się same, bo mam wiarę, że nas na nie stać.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/26/miasto-schizofrenii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czas życzeń</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/10/czas-zyczen/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/10/czas-zyczen/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Dec 2011 20:49:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=219</guid>
		<description><![CDATA[Jak zawsze w okresie Świąt Bożego Narodzenia zewsząd słychać życzenia. Ich ilość i jakość bywa różna. Od tych najbardziej pospolitych, traktujących o zdrowiu i pomyślności, aż po te wyrafinowane dotykające wyższych wartości i celów. Można je też podzielić na szczere i te załgane. Tak czy siak miły to czas. Problem w tym, że to całe [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Jak zawsze w okresie Świąt Bożego Narodzenia zewsząd słychać życzenia. Ich ilość i jakość bywa różna. Od tych najbardziej pospolitych, traktujących o zdrowiu i pomyślności, aż po te wyrafinowane dotykające wyższych wartości i celów. Można je też podzielić na szczere i te załgane. Tak czy siak miły to czas. Problem w tym, że to całe naręcze życzeń rzadko się spełnia. Jeżeli już, można liczyć, że jedno, góra dwa staną się rzeczywistością. Dlatego lepiej, a może skuteczniej jest obdarowywać każdego jednym, za to solidnym życzeniem, które ma szansę się spełnić. Oto mój festiwal.</p>
<p>Europejczykom, aby nie poddali się kryzysowi i utrzymali to, co tak mozolnie było budowane przez pokolenia.</p>
<p>Moim rodakom, aby zdusili swoje narodowe przywary i potrafili zjednoczyć się wokół najważniejszych spraw.</p>
<p>Władzy centralnej, aby uwierzyła, że trudne reformy też mogą zostać docenione przez społeczeństwo.</p>
<p>Lubelakom, aby docenili swoje atuty i chwalili się nimi przy każdej okazji.</p>
<p>Radnym miasta Lublin, aby zrozumieli swoją rolę wobec mieszkańców.</p>
<p>Moim pracownikom, aby znajdowali codzienną radość w zadaniach, jakie przed nimi stoją.</p>
<p>Mojej rodzinie, aby zachowała pokłady cierpliwości względem mojego czasu pracy.</p>
<p>Sobie samemu większego samozaparcia w eliminacji słabych stron.</p>
<p>Wszystkim nam dużo zdrowia i pomyślności.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/10/czas-zyczen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bez fajerwerków ani rusz</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/03/bez-fajerwerkow-ani-rusz/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/03/bez-fajerwerkow-ani-rusz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 23:44:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=213</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby zapytać przeciętnego Lubelaka czy interesuje go, co będzie się działo z regionem w przyszłości, większość pewnie odpowie, że tak. Oczywiście, że tak. A co na tak postawione pytanie powinni odpowiedzieć przedstawiciele sfery samorządowej i biznesu? Po trzykroć tak! Przecież należą do tych, którzy albo za ten rozwój są odpowiedzialni, albo ma ona wpływ na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Gdyby zapytać przeciętnego Lubelaka czy interesuje go, co będzie się działo z regionem w przyszłości, większość pewnie odpowie, że tak. Oczywiście, że tak. A co na tak postawione pytanie powinni odpowiedzieć przedstawiciele sfery samorządowej i biznesu? Po trzykroć tak! Przecież należą do tych, którzy albo za ten rozwój są odpowiedzialni, albo ma ona wpływ na ich funkcjonowanie. Czy można mieć w ogóle wątpliwości, że ten temat jest istotny? Wygląda na to, że coś w tym jednak jest. No, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wczorajsza konferencja poświęcona marce jako narzędziu rozwoju regionu zgromadziła niewiele ponad 1/3 zaproszonych gości. Nieprzypadkowych wszakże, a właśnie tych najbardziej zainteresowanych. Przynajmniej teoretycznie. Program Marka Lubelskie i związany z nią plan budowania efektu pochodzenia produktów spożywczych to być może większa szansa dla Lubelszczyzny aniżeli popularny i medialny gaz łupkowy. Tym bardziej, że nie wiadomo gdzie i ile tego bogactwa gazowego naprawdę jest. A tu sprawa jest prosta. Zaczęliśmy mówić o naszym regionie, że pozwala smakować życie. Bardzo wartościowe i silne pozycjonowanie. Jesteśmy postrzegani jako rolniczy, słabo uprzemysłowiony obszar. Niby słabo, ale w kontekście zdrowego i smacznego jedzenia genialnie. Wszystkie atuty w rękach, choć konkurencja na Podkarpaciu i Podlasiu nie śpi. Wystarczy spójne i konsekwentne działanie. Wsparcie i kontrola przetwórstwa i silna komunikacja na zewnątrz. Za pięć, może siedem lat możemy usłyszeć, że jesteśmy spiżarnią Polski, a może i Europy. Tylko głupek nie ma świadomości jaka to perspektywa. Kraina mlekiem i miodem płynąca. Skóra, fura, komóra i Bahama. Nie tylko dla branży spożywczej. To wielka szansa na rozwój wielu produktów i usług. Przy zamkniętej granicy z Ukrainą możemy utrzymywać ten status przez długie lata. To dlaczego, do cholery, nie potrafimy tego docenić? Dlaczego nie potrafimy włączyć się w ten proces i zrobić potężnego krok do przodu. Błąd tkwi pewnie w samej formule wydarzenia. Merytoryczne, obszerne prezentacje, panel dyskusyjny i prezentacje dotychczasowych działań promocyjnych (zresztą nagradzanych przy każdej okazji) to prawdopodobnie złe podejście. Może należałoby zachęcać tak &#8211; &#8222;koncert Dody, kurczak z frytkami do oporu i piękne hostessy. A przy okazji jakaś Marka Lubelskie, ale bardzo krótko&#8221;. Strach pomyśleć, że to jedyna droga do wzbudzenia zainteresowania. Bo czy w takim przypadku zasługujemy na potencjalny sukces?</p>
<p>Jakoś przy tej okazji przychodzi mi na myśl powiedzenie o biednym, bo głupim itd.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
<p>P.S.</p>
<p>Gratuluję wszystkim zwycięzcom konkursu &#8222;Kryształowa Elka&#8221;. Miło, gdy przedstawiciele regionu coraz częściej i lepiej mówią o swoich walorach na zewnątrz.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/12/03/bez-fajerwerkow-ani-rusz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barca kontra Real</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/10/23/barca-kontra-real/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/10/23/barca-kontra-real/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Oct 2011 18:27:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Moi znajomi wiedzieliby doskonale, z jakim trudem przyszło mi dobrać tytuł i wstęp do tego komentarza. Nie lubię FC Barcelona i to bardzo. Albo inaczej &#8211; lubię ją tylko od czasu do czasu. Na przykład wtedy, gdy sromotnie przegrała w 1994 roku finał Ligi Mistrzów z moim ukochanym Milanem. W zasadzie mogłem wybrać inne zestawienie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Moi znajomi wiedzieliby doskonale, z jakim trudem przyszło mi dobrać tytuł i wstęp do tego komentarza. Nie lubię FC Barcelona i to bardzo. Albo inaczej &#8211; lubię ją tylko od czasu do czasu. Na przykład wtedy, gdy sromotnie przegrała w 1994 roku finał Ligi Mistrzów z moim ukochanym Milanem. W zasadzie mogłem wybrać inne zestawienie. Może nawet lepszym przykładem byłaby para Manchester United versus FC Chelsea, choć wydarzenia mijającego weekendu byłyby niezłym argumentem przeciw tezie, którą chce zaprezentować.  Od biedy można by też wziąć przypadek Macieja Skorży w Legii, tyle że w tym konkretnym przypadku w grę wchodziły raczej względy finansowe. Nie ma to większego znaczenia. Trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Gra klubu z Katalonii to poziom nieosiągalny dla żadnej innej ekipy. Przyjemnie jest patrzeć na takie widowisko, nawet jeśli jedna drużyna ma tak przygniatającą przewagę.  Piszę to z niemałą zazdrością, bo jakoś ciężko sobie wyobrazić, żeby ktoś złamał tę hegemonię. Raczej na pewno nie będzie to mój Milan. Dlaczego Barca dystansuje Real? Messi to ważny argument, ale piłka nożna to gra zespołowa i jeden zawodnik, nawet najwybitniejszy nic by nie wskórał. Zresztą w madryckim zespole też roi się od gwiazd. Siłą jest konsekwencja i system. Żeby wymieniać tysiące celnych podań i wjeżdżać z piłką do bramki potrzeba dać komuś czas, żeby mógł to poukładać i przećwiczyć. Florentino Perezowi, prezesowi Realu zdecydowanie brakowało do tej pory cierpliwości. Zresztą nie tylko jemu. Takich w gorącej wodzie kąpanych jest więcej, stąd można przypuszczać, że dominacja Barcy jeszcze chwilę potrwa.</p>
<p>Bardzo podobnie jest w naszej sferze samorządowej. Jej największą wadą jest czteroletnia kadencyjność. Zakładając, że przez  pierwszy rok  trzeba się oswoić z tematem, a ostatnie 12 miesięcy to już nicnierobienie, żeby przypadkiem coś nie popsuć, zostaje niewiele czasu, aby się zapisać w historii. Nie interesuje mnie dlaczego marszałek Hetman podjął decyzję o pozostaniu w regionie. Może nie dostał intratnej propozycji, a może po prostu ktoś mu kazał. Wszystko jedno. Nie mam też żalu, że startował  i pociągnął listę PSL. Normalna taktyka wyborcza. Grunt, że jest i ma szansę się wykazać. Niczego tak Lubelszczyźnie nie potrzeba jak stabilizacji. Zresztą nie tylko na poziomie sejmiku. Wystarczy przyjrzeć się pojedynczym gminom. Tam, gdzie władza już okrzepła zazwyczaj dzieje się lepiej niż tam, gdzie są ciągłe zmiany. Jako Lubelacy jesteśmy niestety podobni do władz Realu, Chelsea i Polonii Warszawa. Cały czas narzekamy i szukamy miodu. Frukty tymczasem tkwią w cierpliwości i długim dystansie. Reguł rządzących samorządem nie zmienimy, gra się tak jak przeciwnik pozwala. Możemy jednak zmienić własne podejście i spokojnie poczekać.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/10/23/barca-kontra-real/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez kantów, bezsensu</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/11/bez-kantow-bezsensu/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/11/bez-kantow-bezsensu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Sep 2011 18:25:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=204</guid>
		<description><![CDATA[Zalało nas morze plakatów wyborczych. W sumie nic zaskakującego. Od dwudziestu lat, co jakiś czas, pojawia się to zjawisko. Przychodzi nagle i dokładnie tak samo odchodzi. Choć z tym drugim etapem można polemizować, bo jeszcze kilka tygodni temu widziałem plakaty z kampanii … samorządowej. Przy okazji toczą się dyskusje, kto ma dobre zdjęcie, a kto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Zalało nas morze plakatów wyborczych. W sumie nic zaskakującego. Od dwudziestu lat, co jakiś czas, pojawia się to zjawisko. Przychodzi nagle i dokładnie tak samo odchodzi. Choć z tym drugim etapem można polemizować, bo jeszcze kilka tygodni temu widziałem plakaty z kampanii … samorządowej. Przy okazji toczą się dyskusje, kto ma dobre zdjęcie, a kto z twarzy podobny jest zupełnie do nikogo. Normalna sprawa. Podobnie jest z hasłami wyborczymi. Takie jak „gospodarka, głupcze” przechodzą do historii marketingu politycznego. Szkoda jednak, że to nie hasło z rodzimego rynku, a stary amerykański przykład. O ogólnopolskich pomysłach nie będę pisał, bo temat jest zahaczany w co drugim programie publicystycznym. Wypowiadają się same tuzy, więc nie będę właził w tak szacowne grono. Nie ma jednak wątpliwości, że „Polska w budowie” to jedyne konkretne wskazanie, abstrahując od tego czy to prawda czy nie. Reszta, jak zwykle, kręci wokół takich określeń jak: lepiej, ponad wszystko, możemy, razem albo do przodu. Nic nowego. Ponieważ jednak Lublin wygląda jak jeden wielki słup reklamowy warto może zastanowić się czy warto aż tak oszpecać miasto. Schemat jest taki: jak największa liczba plakatów, na których mamy zdjęcie (głównie twarz z lekkim uśmiechem), numer na liście, logo partii i nieśmiertelne hasło. Co to daje? Usilne eksponowanie nazwiska to jego zwiększona rozpoznawalność, co w przypadku nieokreślonych osobowo preferencji, daje szansę, że wyborca, korzystając z pokładów percepcji, skreśli właśnie to nazwisko, które pierwsze przyjdzie mu na myśl. Na przykład dlatego, że jego mózg zarejestrował ładną buzię, nietypowe nazwisko albo miły uśmiech. Tu wszystko jest OK, choć automatycznie dostawca takiego wizerunku zakłada, że większość ludzi wzięła całkowity rozbrat z rozumem. Wszyscy też ogólnie wiedzą, że im plakat bardziej czysty, tzn. pozbawiony dodatkowych słów, tym lepiej zostaną zapamiętane elementy, wcześniej omówione. Po co jest więc hasło? Pytanie tym bardziej zasadne, że większość z nich ustępuje wielkością pozostałym elementom i jest zwyczajnie niewidoczne. Generalnie obietnica wyborcza powinna dawać wyróżnienie i ważny bodziec, aby zagłosować na tę, a nie inną osobę z wiarą, że realizacja zasygnalizowanej obietnicy przyniesie istotną zmianę dla ludzi. Czy jednak „Po pierwsze praca” brzmi wiarygodnie w ustach kandydata, który fizycznie nie miał zbyt wielkiego kontaktu z tą sferą życia? A czy „Uczciwie. Bez kantów” to dobre hasło dla zwolenników PO? Na odległość wieje ministrem Zbigniewem Z., abstrahując od tego, że samo w sobie jest… masłem maślanym. Jest też akcent sportowy w postaci byłego, całkiem niezłego piłkarza. Bardzo zgrabny plakat i do tego odpowiednio duży, co go ładnie wyróżnia. Tylko po co hasło? W tym przypadku tzw. samobój. Bo jeżeli weźmiemy na poważnie deklarację, że dzięki Panu Cezaremu Lubelszczyzna ma wejść do gry, to oznacza, że według niego do tej pory była w głębokiej rezerwie. Biorąc pod uwagę, że od dłuższego czasu zarówno województwo jak i miasto jest rządzone przez Platformę, to trochę odważne wejście. Na miejscu marszałków byłbym lekko obrażony. Wystarczy przykładów. Nie ma co w ogóle debatować, uznając, że praktycznie w 100% przypadków można było pominąć ten element prezentacji. Dlaczego wszyscy boją się obiecać coś konkretnego? Nowy szpital, drogę albo walkę o więcej środków budżetowych na lubelską kulturę? Dziwne jest też to, że niewielu wskazuje w haśle swoje mocne strony, skupiając się na pustosłowiu albo zabawie nazwiskiem.</p>
<p>Wielka szkoda. Przede wszystkim naszego, pięknego regionu.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/11/bez-kantow-bezsensu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miszcz suspensu</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/04/miszcz-suspensu/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/04/miszcz-suspensu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Sep 2011 22:36:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=199</guid>
		<description><![CDATA[Jak zwykle w takim momencie czekam na pojawienie się tego jedynego. Lidera kreatywności. Miszcza suspensu. Kogoś, kto zaskoczy plakatem, hasłem albo wydarzeniem dla wyborców. Rozglądałem się po Lublinie. Wiadomo, największe miasto, więc i szansa na takiego zawodnika pokaźna. Na razie marnie, choć kulka bez kantów ma jakiś potencjał. Tymczasem prawdziwy bohater objawia się w regionie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Jak zwykle w takim momencie czekam na pojawienie się tego jedynego. Lidera kreatywności. Miszcza suspensu. Kogoś, kto zaskoczy plakatem, hasłem albo wydarzeniem dla wyborców. Rozglądałem się po Lublinie. Wiadomo, największe miasto, więc i szansa na takiego zawodnika pokaźna. Na razie marnie, choć kulka bez kantów ma jakiś potencjał. Tymczasem prawdziwy bohater objawia się w regionie. I to jak! Wydawałoby się, że w obszarze obietnicy wyborczej nie można specjalnie poszaleć. A tu niespodzianka – propozycja oderwania kawałka naszego terenu i stworzenie województwa siedlecko-bialskopodlaskiego. Podejrzewam, że wielu chciałoby od czasu do czasu do czasu wąchać to samo. Choć, jak się głębiej zastanowić, można by jeszcze podkręcić tę propozycję. Dlaczego nie nowe województwo ale z dwoma stolicami i dwoma urzędami marszałkowskimi? To byłoby dopiero unikalne. Trzeba jednak przyznać, że jest jeszcze trochę czasu, a miszcz się rozkręca. Nie wiem jednak czy w odpowiednim tempie. Kilka dni później słyszymy, że oskarżył marszałków o celowe doprowadzenie do upadłości PKS. I znowu pewien niedosyt. A dlaczego by nie oskarżyć Apple i osobiście Steve’a Jobsa, że ich najpopularniejsze produkty nie są produkowane w Białej Podlaskiej? Rozgłos zdecydowanie większy.</p>
<p>Do wyborów został jeszcze prawie miesiąc i istnieje obawa, że miszczowi skończą się pomysły. Albo, nie daj Boże, powrócą do przeciętnego poziomu. To byłaby wielka tragedia. Przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia. Pomyślałem sobie, że pomogę i z takim apelem zwracam się też do wszystkich czytelników (nawet jeżeli miszcz się nie zainteresuje, to zawsze zostają pretendenci). Pierwsza propozycja to, żeby zmienić bieg Bugu. To skandal, że musimy się dzielić taką piękną rzeką. I to z kim! Wykopanie nowego koryta nie powinno być takie drogie. Mniej więcej poziom nowego województwa. A gdyby tak na przykład pokusić się o deklarację walki o poszerzenie naszych granic, albo o przeniesienie stolicy państwa? Pomysły palce lizać. Można by też oskarżyć obecnych przeciwników politycznych o wywołanie II Wojny Światowej. Wprawdzie minęło trochę czasu, ale powołanie komisji śledczej jest jak najbardziej możliwe. Miszcz to miszcz, więc jestem przekonany, że ma jeszcze kilka asów w rękawie.</p>
<p>Od razu też wpadłem na pomysł hasła wyborczego dla naszego bohatera – „Na pewno się nie zmienię”. Proste i klarowne. Dla tych, którzy jakkolwiek wzięli na poważnie, to co powiedział do tej pory, to najważniejsza i absolutnie wystarczająca deklaracja.</p>
<p>Wybory to piękny czas.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/09/04/miszcz-suspensu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>fałszywy patriotyzm</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/08/02/czy-to-sie-kiedys-zmieni/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/08/02/czy-to-sie-kiedys-zmieni/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Aug 2011 21:44:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=188</guid>
		<description><![CDATA[Pod wpływem reklamy kupiłem ostatnio specjalne wydanie Newsweeka &#8211; Historia. Fantastyczna lektura. Bite dwie godziny czytania. Dla miłośników historii, takich jak ja, prawdziwa gratka. Szczególnie biorąc pod uwagę zalew miałkich informacji jakie nas zalewają z każdej strony. W tej oto gazecie znalazłem doskonały artykuł, opisujący dokonania Księcia Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Miło się robi na sercu, czytając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Pod wpływem reklamy kupiłem ostatnio specjalne wydanie Newsweeka &#8211; Historia. Fantastyczna lektura. Bite dwie godziny czytania. Dla miłośników historii, takich jak ja, prawdziwa gratka. Szczególnie biorąc pod uwagę zalew miałkich informacji jakie nas zalewają z każdej strony. W tej oto gazecie znalazłem doskonały artykuł, opisujący dokonania Księcia Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Miło się robi na sercu, czytając o człowieku, który pod bokiem cara wyprowadził gospodarkę Królestwa Polskiego z głębokiego kryzysu, utworzył Bank Polski, rozwinął przemysł i umocnił naszą walutę do tego stopnia, że stała się jedną z najsilniejszych w ówczesnej Europie. Dla porównania z chwilą obecną, w okresie działania Księcia powstało blisko 1000 km nowoczesnych dróg, w tym słynny Trakt Brzeski. Niestety jego dalszą ekspansję zahamowało Powstanie Listopadowe, któremu Drucki-Lubecki był zdecydowanie przeciwny. Jak przewidział zniweczyło to w znacznej mierze jego wielki dorobek. W Wikipedii można przeczytać, że wizerunek Ksawerego Druckiego-Lubeckiego został umieszczony na złotej monecie okolicznościowej o nominale 200 zł wyemitowanej 30 marca 2009 roku z okazji 180. rocznicy założenia pierwszego banku centralnego w Polsce. Nie za wiele prawda? Po raz kolejny patriotyzm gospodarczy przegrał z duchem niepodległości. Naszymi bohaterami tamtych czasów są Sowiński, Ordon i inni, którzy polegli w walce za Ojczyznę. Czy są lepsi? Na pewno wygodniejsi, jeżeli chcemy uważać, że Polska cierpi za wszystkich i jest jednym, wielkim wyrzutem sumienia. Materiał o genialnym finansiście zbiega się z kolejną rocznicą Powstania Warszawskiego. I znowu lektura. Tym razem GW. Na stronie drugiej można znaleźć wypowiedzi wielkich, polskich patriotów, w tym Stefana Kisielewskiego, gen. Andersa i mojego ukochanego Pawła Jasienicy. Opinie, które podzielam, narażając się prawdopodobnie wszystkim gwiżdżącym i buczącym podczas uroczystości na Powązkach. Czy Powstanie było zbrodnią, jak twierdzi wielu? Nie mnie to rozstrzygać, bo to rola ekspertów. Jestem jednak przekonany, że patriotyzm to nie wysyłanie tysięcy ludzi na pewną śmierć i burzenie dorobku setek ludzi. A przynajmniej nie jest to jedyna definicja. Jeżeli już mamy sławić bohaterów i stawiać im pomniki to pamiętajmy także o takich jak Kazimierz Wielki, Książę Drucki-Lubecki, Władysław Grabski, a z czasem pewnie także autorzy niedawnej transformacji. Może nie byli tak efektowni, ale z pewnością bardzo efektywni. A żeby krzyczeć i wyśmiewać, wcześniej dobrze jest poznać historię własnego kraju. W naszym przypadku bardzo trudną i niejednoznaczną. Nacechowaną wielką głupotą, która z czasem uzyskała status heroizmu.</p>
<p>A tak naprawdę nie chodzi o pojedyncze zdarzenia z historii. O tym można dyskutować zawsze. Idzie o ciężką pracę i mądre pomysły, które będą posuwać nas do przodu, więc chyba nie po to, ktoś otrzymuje mandat od społeczności lokalnej, aby zamykać sklepy monopolowe na Miasteczku Akademickim.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/08/02/czy-to-sie-kiedys-zmieni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>serce czy rozum</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/07/10/serce-czy-rozum/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/07/10/serce-czy-rozum/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Jul 2011 02:22:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Demokracja to niezwykle uciążliwy ustrój. Przede wszystkim dlatego, że ciągle każe o czymś decydować. W sumie nie powinniśmy narzekać, bo w końcu współdecydujemy, ale to zawsze stres. Szczególnie wtedy, gdy co wybór to jakoś brak satysfakcji i myślenie typu &#8222;a jednak mogłem inaczej&#8221;. Podobno jednak, nikt nie wymyślił niczego lepszego i trzeba się nauczyć mordować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Demokracja to niezwykle uciążliwy ustrój. Przede wszystkim dlatego, że ciągle każe o czymś decydować. W sumie nie powinniśmy narzekać, bo w końcu współdecydujemy, ale to zawsze stres. Szczególnie wtedy, gdy co wybór to jakoś brak satysfakcji i myślenie typu &#8222;a jednak mogłem inaczej&#8221;. Podobno jednak, nikt nie wymyślił niczego lepszego i trzeba się nauczyć mordować w tym luksusie. I oto właśnie nadchodzi kolejny egzamin z postawy obywatelskiej. Już na początku października. Niby całe trzy miesiące, ale tylko patrzeć jak wakacje miną i walka rozgorzeje na dobre. Skoro nawet w lipcu mamy całkiem niczego sobie potyczki, to co będzie w roku szkolnym. Zapowiada się bardzo atrakcyjnie. Z mojego, czyli narzędziowego, punktu widzenia tym ciekawiej, że kilka sposobów promocji zostało wykluczonych, więc trzeba się trochę bardziej postarać i kreatywność będzie w cenie. To wszystko jednak tylko fajerwerki. Kluczem pozostaje kogo wybrać, żeby rzeczywiście mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Oczywiście każdy z kandydatów będzie nas zapewniał, że to jest właśnie sedno jego obietnicy. Moja rada &#8211; odrzućmy emocje i stereotypy. Na tym wózku daleko nie zajedziemy. A ponieważ wygląda na to, że będziemy mieli do czynienia z praktycznie identycznym zestawem jak cztery lata wcześniej, należy sobie zadać jedno, ale to zajebiście ważne pytanie &#8211; czy Ci obecni naprawdę dostarczyli wartość? Jeżeli nie, należy szukać rozwiązań alternatywnych. Każdy, co zrozumiałe, musi wykonać taką pracę samodzielnie. Albo prawie samodzielnie. Ja już to zrobiłem, a moment, który był dla mnie impulsem, to wybór Europejskiej Stolicy Kultury. Nie ukrywam, że do końca liczyłem na sukces Lublina. No bo co kurcze blade, jak to mawiał bohater mojego dzieciństwa, Mikołajek ze słynnych opowiadań Sempe i Goscinnego. Nikt nie skorzystałby z takiej okazji lepiej niż moje miasto. Stało się jednak inaczej i trzeba umieć wyciągnąć wnioski. A główny jest taki, że fajnie mieć swojego ministra. W tym przypadku od kultury i dziedzictwa narodowego, ale nie bądźmy wybredni. Taki od dróg też byłby OK (może obyłoby się bez wręczania wiechcia). Oj, bez żartów. Nawet taki od sportu czy edukacji to już coś. Nie mówiąc już o ochronie środowiska, co dla naszego, zielonego regionu mogłoby być zbawienne. Ale jest dupa i to jest bardzo istotna wskazówka. Trzeba szukać takich kandydatów, którzy samodzielnie bądź w grupie wzmocnią naszą, czyli regionu pozycję. Nie ma sentymentów. W przeciwnym razie czekają nas kolejne lata &#8222;na sucho&#8221;. Z pewnością są między nami  ludzie o potężnych kwalifikacjach. Nie wiem czy to wystarcza, ale nie mnie to rozstrzygać. Osobiście chcę mieć spokojne sumienie, że decydowałem  według wspomnianej powyżej drogi myślenia. W moim przypadku wygrywa więc rozum, choć powiem szczerze, że czytam, patrzę, słucham i na razie&#8230; szukam. Na pewno jednak nie zejdę z raz obranego kierunku.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/07/10/serce-czy-rozum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>chińska mądrość</title>
		<link>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/06/07/chinska-madrosc/</link>
		<comments>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/06/07/chinska-madrosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Jun 2011 11:58:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>piotr</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wpisy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/?p=177</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu mój przyjaciel, który od czasu do czasu miewa filozoficzne podejście do życia (normalnie  twardo stąpa po ziemi) uraczył mnie bardzo fajnym zestawieniem pod nazwą &#8222;kategorie władzy wg Chińczyków&#8221;. Przyznam szczerze, że wcześniej nie wpadło mi to w ręce, a materiał jest naprawdę godny uwagi. I tak oto mamy cztery grupy. Pozwolę sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kancelaria-synergia.pl/storage/mini/1270104199_Piotr-Lutek-ekspert.jpg" alt="" width="100" height="100" />Jakiś czas temu mój przyjaciel, który od czasu do czasu miewa filozoficzne podejście do życia (normalnie  twardo stąpa po ziemi) uraczył mnie bardzo fajnym zestawieniem pod nazwą &#8222;kategorie władzy wg Chińczyków&#8221;. Przyznam szczerze, że wcześniej nie wpadło mi to w ręce, a materiał jest naprawdę godny uwagi. I tak oto mamy cztery grupy. Pozwolę sobie przytoczyć krótkie opis każdej z nich. Pierwsza grupa to Ci, którzy wiedzą, bo inni mówią, że wiedzą. Można ich nazywać mędrcami. Warto ich słuchać, bo dobrze radzą. Drudzy to tzw. nieuświadomieni. Mają wiedzę, ale nie mają świadomości, że ją mają. Można im pomóc i spróbować obudzić ich potencjał. Wtedy staną się światłem w ciemności. Również dla nas. Kolejna grupa nie za bardzo wie, ale zdaje sobie z tego sprawę. Pytają o radę i to jest znakomity punkt wyjścia. Warto im pomóc, a wtedy pojawi się szansa doskonałej współpracy. Ostatni segment to Ci którzy, nie wiedzą, ale nie wiedzą, że nie wiedzą. Należy ich zostawić samych sobie, bo ich status się nie zmieni. To głupcy.Czy coś z tego wynika? Na pewno doskonale porządkuje ludzi względem ważnych kryteriów, przy czym wydaje się, że samoocena ma tutaj kluczowe znaczenie.</p>
<p>Moim zdaniem jest w tym jednak znacznie głębsza idea, pomysł na ocenę rzeczywistości, która nas otacza i wyraźne wskazówki co do postępowania względem innych. Pojawia się jednak kolejne, zasadnicze pytanie &#8211; jak diagnozować przynależność do każdego z segmentów? Jak to zrobić, żeby kogoś nie urazić, albo, nie Daj Boże, &#8222;podpompować&#8221;. Na pewno w kilku przypadkach sytuacja nie będzie oczywista. Można jednak śmiało przyjąć, że nie ma równowagi wolumenowej pomiędzy poszczególnymi grupami. Posługując się językiem zarządzania strategicznego należy przyjąć, że trzy pierwsze segmenty to rynkowe nisze. Ich udział nie powinien być większy w całości niż 20%. Prawdziwy, rozległy obszar to przedstawiciele ostatniej bandy. Jest ich bardzo dużo, tworzą niezwykle silne lobby i w związku z tym są trudni do okiełznania. Łatwo ich natomiast rozpoznać. Jak? Banalnie. Są niegrzeczni i agresywni w postępowaniu do pozostałych, wypowiadają się na tematy, o których nie mają bladego pojęcia, błąka im się po twarzy pseudo-cyniczny uśmiech i nie potrafią dyskutować. Mało? W skrajnych przypadkach doszukują się ukrytych treści masońskich lub wskazują na brak spójności, choć nie bardzo wiedzą, o czym jest mowa. Naprawdę nie można ich przegapić.</p>
<p>Jak sobie z tym radzić? Najlepiej byłoby trzymać się z daleka, ale to nie jest łatwa sprawa, bo ze względu na swoją liczebność są, w zasadzie, wszędzie. Moim zdaniem,  należy wyrzucać ich z głowy po każdym, nawet najmniejszym kontakcie i żyć tak, jakby świat był pozbawiony tego wątpliwego uroku. Wiem to od niedawna, ale traktuję jako wyjątkową naukę. Może kluczową. Najważniejsze, że wiedziałem, że w pewnych kwestiach mam braki.</p>
<p>Piotr Lutek</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.kancelaria-synergia.pl/blog/2011/06/07/chinska-madrosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

